(Szacunkowy czas czytania: 4 min.)

Czasem to są dźwięki: „eee”, „yyy”, albo z amerykańska „emmm”. Czasem niepotrzebnie słowa: „jakby”, „dokładnie”, „prawda?”, „rozumiecie”. Czasem watą słowną są całe frazy: „sądzę że”, „tak naprawdę”, „mili państwo”.

Robi to od czasu do czasu prawie każdy mówca (ja też!), jednak w dużym nagromadzeniu może to przeszkadzać w dobrej komunikacji ze słuchaczami. Wyobraź to sobie tak: mózg analizuje wszystko, co do niego dociera, bo nie wie co jest ważne a co nie – musi to dopiero ustalić. Istotne treści rywalizują więc z watą słowną.

Jeszcze gorzej, gdy słuchacze zaczynają świadomie zwracać na to uwagę. Zamiast uważnie słuchać tego, co ważne, liczą w głowach który raz powiedziałeś „proszę państwa” albo „wiesz”.

Jak się tego pozbyć?

Przede wszystkim – spokojnie

To, że jakiś mówca od czasu do czasu się zająknie, przejęzyczy, urwie zdanie w połowie, to jeszcze nic wielkiego. Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami. Oczywiście, powinieneś eliminować słowną watę ze swoich wypowiedzi, bo ona odbiera ci wiarygodność. Gdy zbyt często wtrącasz „eee”, „yyy”, „tak jakby”, „chciałbym powiedzieć”, słuchacz może mieć wrażenie, że jesteś nieprzygotowany albo że błądzisz myślami gdzie indziej. Błędy językowe, jeśli je robisz, powinieneś wyeliminować tym bardziej.

To ważne, dlatego nastaw się na cierpliwe, dokładne pozbycie się ich raz na zawsze. Nie szukaj cudownych recept typu „Jak Zostać Bezbłędnym Mówcą W 5 Minut A Może Nawet Szybciej”, bo ich po prostu nie ma.

Zbadaj to

Czy w twoim wypadku to w ogóle jest problemem? Sprawdź! Nagraj swoją prezentację smartfonem i potem odsłuchaj. Możesz też poproś kogoś znajomego, aby usiadł z tyłu i notował watę słowną której użyłeś – słowa, dźwięki, frazy i ich częstotliwość. Być może wszystko jest w porządku i tylko wydaje ci się, że nadużywasz wypełniaczy? A może okaże się, że chodzi tylko o jedno słowo wtrącane bez sensu i wystarczy wyrzucić ja albo zastąpić? Ustal dokładnie, jak jest i co chcesz uzyskać.

Znaj cel i przygotuj się

Wata słowna rzeczywiście bywa efektem niedostatecznego przygotowania. Przećwicz prezentację tyle razy, ile trzeba, aby nie musieć co chwilę szukać właściwego słowa (co skutkuje używaniem dźwięków typu „eee” lub „yyy”). Gdy zmierzasz do celu, niewiele rzeczy cię rozprasza. Gdy naprawdę wiesz o czym mówisz, nie potrzebujesz osłabiających wtrąceń typu „jakby” (jesteś specjalistą czy „jakby specjalistą”?).

A jeżeli mimo przygotowania stracisz wątek? Zdarza się! Zajrzyj do notatek, zadaj pytanie słuchaczom, powiedz że do tego jeszcze wrócisz i spokojnie zacznij kolejny punkt.

Zaciekaw się i opowiadaj

Przypomnij sobie, jak opowiadają ludzie których znasz: jak mówią dowcipy, wspominają wakacje, przekazują najnowsze plotki. Raczej nie mówią wtedy „yyy” albo „mili państwo”! Ty też tak nie mówisz (albo robisz to znacznie rzadziej), gdy opowiadasz o czymś z pasją. Zastosuj to teraz w prezentacji. Co takiego zaciekawiło cię w dziedzinie, którą prezentujesz? Czy przygotowując prezentację odkryłeś coś nowego? Przypuszczenia okazały się trafne czy nie? Pomyśl, że mówisz to po prostu do swoich znajomych (zamiast „przemawiać do audytorium”).

Mów (trochę) wolniej

Niektórzy początkujący mówcy myślą, że bycie profesjonalistą w prezentowaniu polega na mówieniu dużo i szybko. Kolejny błąd! Szybkie mówienie, podobnie jak próba upakowania jak najwięcej treści w jaki najkrótszym czasie to najszybszy sposób na utratę wątku. Wtedy gwałtowne wyhamowanie powoduje kontrast między szybką, dynamiczną mową a milczeniem i mówca tym bardziej się tym denerwuje. I tym bardziej próbuje zapchać dziurę „yyy”, „eee”, „mmm” i innymi wypełniaczami.

Niepotrzebnie. Jeśli odrobinę zwolnisz, twoja prezentacja stanie się bardziej zrozumiała, a ty bardziej wiarygodny jako ekspert. Ekspert mówi z pewnością siebie, ale i ze spokojem.

Polub ciszę

Stanie w milczeniu przed grupą (nawet jeśli trwa krótko) jest dla wielu osób nieprzyjemnym doświadczeniem. Gdy szukasz właściwego słowa albo usiłujesz sobie przypomnieć kolejny punkt prezentacji, dochodzi dodatkowy stres. Tak łatwo pokonać tę ciszę mówiąc „yyy”…

Nie! Nie potrzeba! Ta cisza, gdy stoisz na środku, w rzeczywistości trwa krótko – dla słuchaczy jest to naturalna pauza. Pauza zastosowana w odpowiednim miejscu podkreśla to, co ważne. Oprócz tego pauzy pozwalają słuchaczom poukładać w głowie to, co właśnie powiedziałeś.

Zaprzyjaźniaj się z ciszą, umieszczając ją w prezentacji w celowy sposób. Rób pauzy po najważniejszych zdaniach twojej prezentacji albo po zakończeniu każdego głównego punktu. Zadaj pytanie i poczekaj na odpowiedzi słuchaczy. W ten sposób uodpornisz się na ciszę nawet wtedy, gdy będzie ona potrzebna niespodziewanie, na przykład gdy mimo dobrego przygotowania stracisz wątek.

Zbadaj to jeszcze raz

Nowe odruchy potrzebują trochę czasu, aby się utrwalić. Co 5 prezentacji (albo co 10, jeśli robisz je wyjątkowo często) powtórz nagranie smartfonem lub znowu posadź znajomego z tyłu sali. Czy coś się zmienia? Czy wata słowna znika? Czy niepotrzebne słowa i dźwięki wtrącasz rzadziej? Czy mówisz wolniej, spokojniej, pewniej?

Jeżeli tak, to świetnie – rób tak dalej. Niektórych motywuje nagradzanie się za sukcesy, więc pozwól sobie na jakąś przyjemność, gdy uda ci się wyrzucić z prezentacji kolejną porcję słownej waty.

Jeżeli nie – przeanalizuj jeszcze raz powyższe punkty i zastanów się, który z nich możesz jeszcze zastosować.

I jeszcze raz: spokój i cierpliwość, spokój i cierpliwość. Tak właśnie tworzą się dobre nawyki i umiejętności.

 

Eee, yyy, tak jakby – jak się pozbyć waty słownej?
Ciekawe? Podziel się z innymi, udostępnij to!
Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Email this to someone
email

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *